Polskich piosenek na pęczki

Taki tytuł nosi jedna z playlist, którą regularnie uzupełniam.

Zaczęliśmy ją tworzyć ponad 2 lata temu, a na dzień zanim pojawiła się na niej pierwsza piosenka, nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę Słuchać polskiej muzyki. Wszystko za sprawą pewnego Melomana.

Ten post jest wstępem do serii W rzeczy naszej, w której podzielę się tym co najlepsze w byciu razem. Pewnie wielu z Was wie o czym mówię: jednoczesne wypowiadanie tych samych słów (nie są nam obce całe zdania, nieliczni potwierdzą), podziwianie tych samych sytuacji podczas spaceru, taty z maluchem w nosidle, cienia rzuconego przez drzewo, który ułożył się w jednakowo skojarzony kształt, zwracanie uwagi na te same szczegóły i spokój o to, że druga osoba wie, dlaczego właśnie się uśmiecham. Razem z Narzeczonym tworzymy przestrzeń, którą nazywamy zbieżnością wrażliwości. Poza tym co niewidzialne jest też sporo wspólności, które wychodzą spod naszych rąk. Dziś opowiem o jednej z nich.

Świeżo po tym jak się poznaliśmy, wspomniany wcześniej meloman zorientował się, że o polskiej muzyce ze mną długo nie pogada. Wtedy za punkt honoru obrał sobie wyczulić mnie na piękno polskiej muzyki i zaczął wysyłać mi linki do kolejnych utworów codziennie rano. Do każdej piosenki dołączony jest bardzo profesjonalny opis (jest, bo piosenki dostaję po dziś dzień, czyli przeszło 2.5 roku), oto kilka ulubionych:

  • piękny hymn od Pablopavo z jego tegorocznej bardzo udanej płyty. Oczywista aluzja do filmu "Dom zły", piękne i prawdziwe, prawdziwe i piękne
  • piosenka może i prosta, Grabowski może i nie umie śpiewać, ale utwór dobrze nazywa to co się teraz dzieje w kraju generalnie
  • piosenka dnia! Wiedziałaś, że Krzysiu Krawczyk kręci klipy w sąsiedniej bramie do twojej?
  • mmmmm super ten utwór jest, nic tu nie ma, mizerność muzyki i leciutki głos

Po przesłuchaniu piosenki kreślę w ramach wdzięczności kilka słów z wrażeniami i dodaje ją
do naszej playlisty. Kiedy gdzieś razem wyjeżdżamy, kiedy nie mamy czasu lub gdy ktoś zapomni (bo nie tylko Meloman ma pamiętać, ja też przypominam) piosenki nie ma i trudno. Nie musi być codziennie. Czasem zapominamy się na kilka dni, ale wracamy z hukiem (bywa, że dosłownie).

Nie muszę mówić jak rośnie moja świadomość muzyczna. Poznałam wielu charyzmatycznych artystów (blisko niektórych zdarzyło mi się nawet mieszkać) i doceniłam polskie brzmienie, chodzimy na koncerty i słuchamy płyt nałogowo. Meloman miał to we krwi, a ja po polsku mam tak od tamtej wiosny.




Lubimy wieczory z polską piosenką ,)


Komentarze

Prześlij komentarz